Systemy alarmowe

Znalezione pozycje: 7

Ocena poziomu zagrożenia powinna być zawsze pierwszym krokiem przy planowaniu systemu alarmowego. Od tego zależy sama koncepcja sposobu ochrony.


Czego innego wymaga skromny segment w szeregowcu na ogrodzonym osiedlu niż okazała rezydencja na uboczu, z dala od innej zabudowy i uczęszczanych dróg. W pierwszym przypadku już szansa na to, że ktoś zauważy intruza wchodzącego na działkę jest bardzo duża. W drugim zaś nawet uruchomienie syreny może jeszcze nikogo nie zaalarmować. Różnica tkwi też w tym jak przestępca będzie postrzegał te dwie posesje, jak oceni poziom zamożności ich właścicieli, a więc i wielkość potencjalnego łupu.

Wyznaczenie poziomu zagrożenia i adekwatnych do niego środków ochrony to swoista gra prowadzona z potencjalnym włamywaczem. Staramy się odgadnąć zachowanie przestępcy, próbujemy przewidzieć najbardziej prawdopodobne sposoby włamania, wyszukujemy słabe punkty domu. Trzeba sobie przy tym zdawać sprawę, że każdy system alarmowy da się jeszcze ulepszyć i rozbudować. Jednak budżet na ten cel jest często bardzo ograniczony. Dlatego dobrze jeżeli planując alarm od razu myślimy o jego ewentualnej rozbudowie w przyszłości, choćby dodaniu zabezpieczeń zewnętrznych (terenu działki).

Trzeba jednak od razu przestrzec, że bez pomocy dobrego fachowca praktycznie niemożliwe jest trafne ocenienie poziomu zagrożenia i dobranie najbardziej pożądanych zabezpieczeń. Amator często popełnia kardynalne i kosztowne błędy. Kupuje np. bardzo solidne drzwi, dokładając do nich kilka tysięcy zł, podczas gdy złodziej w ogóle ich nie tknie, bo obok będzie niczym nie zabezpieczone okno lub drzwi tarasowe. Tak samo fakt, że kupimy liczne i dobrej jakości czujki niczego jeszcze nie gwarantuje. Trzeba wiedzieć gdzie i jak je zamontować. Właśnie za tę wiedzę płacimy fachowcowi.

INSTALACJA ALARMOWA W ŚRODKU I NA ZEWNĄTRZ

Typowa instalacja alarmowa obejmuje tylko wnętrze budynku. Takie rozwiązanie ma trzy zasadnicze wady:

  • system reaguje dopiero po wtargnięciu przestępcy do wnętrza budynku, a więc gdy zniszczy on np. okno czy drzwi tarasowe i stanowi już realne zagrożenie dla osób przebywających w domu;

  • uzbrojenie alarmu utrudnia domownikom normalne poruszanie się po wnętrzach mieszkalnych i to nawet wówczas, gdy wprowadziliśmy podział na strefy, przykładowo poddasze z sypialniami oraz parter. Jeżeli w nocy zechcemy np. zejść do kuchni, musimy pamiętać o dezaktywacji alarmu, a potem jego ponownym uzbrojeniu;

  • włączenie alarmu na noc tylko w jednej strefie (parter) automatycznie oznacza, że złodziej może wtargnąć do środka np. przez drzwi balkonowe i nie zostanie wykryty. Dlatego coraz częściej system uzupełniają rozmaite czujki zewnętrzne. Ich zaletą jest fakt, że pozwalają wykryć włamywacza zanim dostanie się do budynku. Z kolei domownicy mogą swobodnie poruszać się po domu.

Zabezpieczając posesję wyróżniamy trzy strefy ochrony:

  • ogrodzenie - tu można wykryć intruza już w momencie gdy przechodzi przez płot albo tuż przy nim;

  • teren posesji - pomiędzy ogrodzeniem i domem. Najczęściej jest to wykrywanie ruchu na ścieżkach prowadzących do domu i na podjeździe, jednak można zabezpieczyć też inne rejony przez które będzie przechodził przestępca;

  • bezpośrednie sąsiedztwo budynku - zabezpiecza się drzwi wejściowe, bramę garażową, okna, drzwi tarasowe. Alarm zadziała gdy ktoś się do nich zbliży od zewnątrz zanim jeszcze spróbuje je wyważyć lub zbić.

Ceny zabezpieczeń zewnętrznych, choć i tak dość wysokie, w ostatnich latach bardzo spadły. Nie jest to już wyrób luksusowy. Główną barierą w ich upowszechnianiu się jest chyba brak wiedzy, że takie rozwiązania są w ogóle dostępne.

INSTALACJA ALARMOWA - JAK TO DZIAŁA?

Zasady działania instalacji alarmowych są zawsze te same niezależnie od stopnia ich skomplikowania. Pewną nowością jest fakt, że coraz częściej instalacja alarmowa zaczyna pełnić funkcje tzw. automatyki budynkowej, czy inaczej inteligentnego domu. Wynika to z faktu, że i tak współpracuje z rozmaitymi czujnikami (ruchu, otwarcia okien itd.), a moce obliczeniowe central są na tyle duże, iż bez trudu obsługują dodatkowe zadania związane z komfortem, a nie bezpieczeństwem mieszkańców.

Instalacje alarmowe to systemy scentralizowane, gdzie najważniejszym elementem jest właśnie centrala będąca swoistym mikrokomputerem, który zbiera i interpretuje spływające do niej sygnały. W pierwszym rzędzie to właśnie od centrali, tego z iloma i jakimi czujkami jest w stanie współpracować, zależą możliwości całego układu.

Czujki zapewniają sygnały wejściowe. Potrzebne są jednak jeszcze urządzenia wykonawcze, reagujące na polecenia płynące z centrali. W typowym alarmie będzie to np. syrena alarmowa i moduł wysyłający informację o włamaniu do agencji ochrony. Jednak centrala może też współdziałać np. ze sterownikami wentylacji mechanicznej, klimatyzacji, ogrzewania czy oświetlenia. Tu granica pomiędzy rozbudowana instalacją alarmową a systemem domu inteligentnego się zaciera. Nie zmienia to jednak faktu, że sam schemat działania jest wciąż ten sam: bodziec (sygnał z czujnika) - jego interpretacja (przez centralę) - reakcja (odpowiednie urządzenie wykonawcze).

Różnica tkwi w stopniu rozbudowania. Co więcej, nawet jeżeli teraz myślimy tylko o prostym alarmie o podstawowych funkcjach, warto wybrać centralę z dużą liczbą wejść i wyjść, od producenta oferującego także znacznie bardziej rozbudowane układy i dbającego o wsparcie techniczne dla swoich produktów. Dzięki temu, jeżeli w przyszłości zechcemy rozbudować instalację, to będzie można to zrobić nie naruszając tego co już jest, dodając jedynie urządzenia peryferyjne, czyli czujki i ewentualnie moduły wykonawcze do sterowania wentylacją, ogrzewaniem itd. Jeżeli wybierzemy przy tym urządzenia bezprzewodowe to rozbudowa będzie bardzo prosta.

JAKIE CZUJKI?

Nasz system alarmowy zareaguje tylko na to co wykryją jego czujniki. Przykładowo, jeżeli będziemy mieć tylko czujkę ruchu w pomieszczeniu to złodziej zostanie wykryty dopiero gdy znajdzie się w środku. Jeżeli zaś zastosujemy czujki kontaktronowe na oknach alarm zadziała już przy ich wyważaniu. Jeżeli jednak przestępca zamiast wyważyć okno zbije szybę, system go nie wykryje. W takiej sytuacji potrzebna jest z kolei czujka zbicia szkła (reagująca na towarzyszący temu dźwięk). Jeszcze lepiej, jeżeli strefa detekcji naszego alarmu będzie sięgać na zewnątrz i okno zostanie zabezpieczone zewnętrzną czujką ruchu lub barierą podczerwieni. Wówczas system wykryje włamywacza dopiero zbliżającego się do okna, zanim ten zdąży cokolwiek zrobić.

Przede wszystkim ze względu na koszty nie stosujemy wszystkich możliwych zabezpieczeń równocześnie, w każdym potencjalnym miejscu włamania. Najlepiej „obstawione” zostają te uznane za najbardziej narażone (np. drzwi tarasowe). Jednak więcej niż jedno rozwiązanie na raz to i tak często spotykana sytuacja. Choćby dlatego, że np. czujka zbicia szkła i tak zabezpiecza kilka okien w pomieszczeniu, z kolei kontaktrony są tanie i na ich liczbie nie warto oszczędzać.

Jakie rodzaje czujników mamy więc do wyboru?

Ruchu wykrywają pojawienie się człowieka w obszarze detekcji. Mogą wykrywać emitowaną przez ludzkie ciało podczerwień czyli promieniowanie cieplne. To najpopularniejsze i najtańsze tzw. pasywne czujki podczerwieni (PIR). Z kolei czujniki mikrofalowe (MW) emitują fale o bardzo wysokiej częstotliwości, a następnie rejestrują ich odbicie. Jeżeli w polu działania pojawia się nowy obiekt, odbicie się zmienia. Każda z tych metod detekcji ma swoje słabe strony, dlatego – żeby ograniczyć ryzyko fałszywych alarmów – stosuje się też dualne czujki ruchu, wykorzystujące zarówno podczerwień, jak i mikrofale. Dopiero gdy oba sposoby wykrywają zagrożenie, czujka wysyła sygnał alarmowy.

Konataktronowe to prosty mechanizm złożony z 2 elementów. Ich oddalenie od siebie wzbudza alarm. Zakłada się je na skrzydle i ramie okiennej albo na drzwiach i ościeżnicy.

Zbicia szkła wyposażone są w mikrofon reagujący na specyficzny dźwięk tłuczonej szyby okiennej. Taki sposób działania pozwala zabezpieczyć jedną czujką kilka okien nawet w sporym wnętrzu.

Wstrząsowe mogą np. reagować na wstrząsy towarzyszące wywarzaniu drzwi. Niekiedy zabezpiecza się też nimi szczególnie cenne przedmioty, bo wtedy wystarczy ich poruszenie. Specjalnym rodzajem zabezpiecza się ogrodzenia, Czujnik reaguje na wstrząsy spowodowane przez wspinającego się na parkan człowieka.

Bariery podczerwieni to emiter i odbiornik, a pomiędzy nimi kilka niewidocznych dla oka zwartych wiązek podczerwieni. Ich przecięcie wywołuje alarm. To typowe zabezpieczenie zewnętrzne. Mogą bardzo różnić się zasięgiem i liczbą wiązek. Dlatego używa się ich na rozmaitą skalę, od zabezpieczenia pojedynczych okien po pas kilkudziesięciu metrów wzdłuż całego boku działki.

Tlenku węgla wykrywają śmiertelnie niebezpieczny, a dla nas bezwonny czad. Zakłada się je w pomieszczeniach z kominkami, piecykami gazowymi, kotłami (szczególnie tymi z otwartą komorą spalania).

Dymu to typowe zabezpieczenie przeciwpożarowe.

Zalania wykrywają wodę, więc umieszcza się je odpowiednio nisko wszędzie tam gdzie może dojść do zalania w wyniku awarii instalacji wod.-kan. (łazienki, kuchnie, piwnice).

Gazu to w istocie trzy grupy urządzeń wykrywających:

  • gaz ziemny;
  • gaz płynny czyli propan lub mieszankę propan-butan (z przydomowego zbiornika lub butli);
  • gaz usypiający, stosowany niekiedy przez włamywaczy.

W nowoczesnych instalacjach wykrycie zagrożenia często skutkuje nie tylko samym wzbudzeniem alarmu. Przykładowo, wykrycie wycieku wody lub gazu może automatycznie powodować zamknięcie odpowiednich elektrozaworów na ich dopływie do domu. Wykrycie gazu lub tlenku węgla może też powodować zwiększenie intensywności wymiany powietrza.

Analogicznie, sygnały z czujek ruchu może wykorzystywać też oświetlenie, klimatyzacja, czy ogrzewanie.

CZUJKI ALARMOWE - JAKIE I GDZIE?

Nie wystarczy kupić czujkę dobrej jakości. Trzeba jeszcze wiedzieć gdzie i jak ją zainstalować, żeby działała właściwie. Wbrew pozorom nie jest to wcale takie łatwe. Prosty, czytelny przykład to detektory gazu. Te wykrywające gaz ziemny zakłada się w pobliżu sufitu, bo gaz z sieci, jako lżejszy od powietrza, unosi się ku górze. Gaz z przydomowego zbiornika lub butli jest z kolei cięższy niż powietrze. Gromadzi się więc przy podłodze i tam trzeba umieścić czujnik. Inaczej po prostu nie zareaguje.

Przy okazji przypomnijmy, że wykrycie wycieku gazu nie musi ograniczać się do uruchomienia alarmu, które niewiele przecież da, jeżeli nikogo nie ma w domu. Odpowiednio zaprogramowana centrala może w tym momencie wydać polecenie zamknięcia dopływu gazu przez zawór z siłownikiem oraz zwiększenia intensywności wymiany powietrza, jeżeli mamy wentylacje mechaniczną. W ten sposób likwidujemy zagrożenie wybuchem.

Dobrym przykładem tego na ile trudną sztuką jest dobór i montaż detektorów są czujki ruchu. Nie bez przyczyny występują aż w 3 podstawowych rodzajach (podczerwieni, mikrofalowe, dualne), a do tego w rozmaitych wersjach, np. do pracy na zewnątrz, nie reagujące na małe zwierzęta domowe itd. Dla tych reagujących na podczerwień kłopotliwe są przedmioty o zmiennej temperaturze, czyli kominki, grzejniki, klimatyzatory. Jeżeli znajdą się w ich polu działania, mogą wywoływać fałszywe alarmy.

Takie obiekty to nie problem dla czujek mikrofalowych. Jednak one też mają swoje słabe strony. Mikrofale przenikają przez szyby, więc detektor skierowany w okno może reagować na obiekty znajdujące się na zewnątrz, nawet w sporej odległości (np. przejeżdżające samochody). Dla odmiany, metale są dla tych fal niczym lustro i co wykryje taka odbita od metalowej powierzchni wiązka to już loteria. Dlatego właśnie w trudnych sytuacjach stosuje się czujki dualne, w których ruch jest wykrywany równocześnie na oba sposoby.

W szczególnie trudnych warunkach pracują zaś czujki zewnętrzne. Muszą być oczywiście odporne na warunki atmosferyczne (deszcz, mróz, słońce) ale to nie wszystko. W pomieszczeniach warunki są w miarę stałe - temperatura wynosi ok. 20° i nie zmienia się raptownie. Za to na zewnątrz czujka PIR musi pracować dobrze zarówno przy trzaskającym mrozie, jak i 40°C upale (rozgrzana ciemna ściana lub płytki na tarasie mogą mieć jeszcze więcej). Zmiana temperatury następuje przy tym nieraz bardzo gwałtownie, gdy np. letnia burza nagle spadnie na nagrzany słońcem ciemny taras. Czujka zewnętrzna nie może być przy tym wrażliwa np. na oślepienie przez słońce, co jest typową przypadłością czujek wewnętrznych (dlatego nie kierujemy ich w stronę okien).

W praktyce bardzo ważną funkcją okazuje się też niewrażliwość na małe zwierzęta. W przypadku detektorów wewnętrznych konieczna, jeżeli mamy psy lub koty, obowiązkowa zaś zawsze przy zewnętrznych.

Inaczej alarm wzbudzi nam nie włamywacz lecz kot sąsiada. Z tych wszystkich względów zarówno zaplanowanie jak i wykonanie instalacji alarmowej to zadanie dla dobrego specjalisty.

INSTALACJA ALARMOWA - ILE TO KOSZTUJE?

Trudno w ogóle wyznaczać górną granice cen w przypadku instalacji alarmowych. W bardzo rozbudowanej wersji w powiązaniu za automatyką budynkowa może to być nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Równocześnie najprostszy system obejmujący tylko wnętrze budynku ale z dobrą, dającą możliwość rozbudowy centralą to wraz z montażem zaledwie 2000-3000 zł.

Na znacznie większe wydatki musimy być przygotowani jeżeli chcemy mieć również alarm zewnętrzny obejmujący teren posesji. Chociaż sama budowa systemu specjalnie się nie komplikuje, to czujki są znacznie droższe. Przykładowo, za czujkę ruchu dobrej jakości zapłacimy około 500 zł. Wewnętrznych kupilibyśmy za to kilka. W efekcie nawet na dość prosty alarm z czujkami wewnętrznymi i zewnętrznymi musimy wydać przynajmniej 5000-6000 zł.

Jarosław Antkiewicz