Porady

fischer: Dom musi być bezpieczny, czyli dlaczego nie warto oszczędzać na mocowaniach?

15.07.2016

W każdym domu znajdziemy ich mnóstwo. Chociaż na co dzień są niezauważalne, to ich wpływ na nasze bezpieczeństwo trudno przecenić. Mowa o kołkach rozporowych, które utrzymują nasze szafki, umywalki, prysznice, lampy czy meble. Lepiej, żeby żaden z tego typu przedmiotów nie spadł nam na głowę – a tak może się stać, jeśli wybierzemy złe mocowanie lub niewłaściwie je wykonamy.

Dom nieodłącznie kojarzy nam się z odpoczynkiem i bezpieczeństwem. Dlatego w określony sposób organizujemy sobie przestrzeń w mieszkaniu i wokół niego. Instalujemy nowoczesne systemy alarmowe, zabezpieczamy miejsca, które mogą być potencjalnym zagrożeniem dla najmłodszych, czy urządzamy strefę komfortu. Przyglądając się bezpieczeństwu w domu, warto wziąć pod lupę także szczegół, na który większość z nas nie zwraca uwagi – czyli wszelkiego rodzaju mocowania.

Jakość mocowań w naszym domu a bezpieczeństwo

Większość używanych przez nas sprzętów jest przytwierdzona do ściany, sufitu lub podłogi za pomocą różnego typu mocowań, w tym kołków rozporowych. Mocowania znajdują zastosowanie w każdym miejscu w domu, wewnątrz, jak i na zewnątrz. Co więcej, stykamy się z nimi praktycznie na każdym etapie budowy czy remontu – od osadzania okien i wykonywania konstrukcji dachowych, po montaż kuchennego okapu i powieszenie obrazu. Spadający karnisz, obluzowana umywalka lub przechylający się regał z książkami – każda z tych sytuacji może się zdarzyć i wiąże się ze sporym ryzykiem, a scenariusz następujących po sobie zdarzeń łatwo przewidzieć. Zanim więc dojdzie do niebezpiecznej sytuacji, warto od czasu do czasu zrobić mały przegląd kołków i zajrzeć za obraz czy szafkę.

– "Większość użytych zamocowań w ścianie da się bez trudu zdemontować. Zabierając się jednak za nowy montaż np. listew podłogowych lub półek, zadbajmy, by odbył się on już bez zarzutu. Paradoksalnie potrafimy bowiem wydać mnóstwo pieniędzy na eleganckie dekoracje czy modną ceramikę, ale gdzieś po drodze zupełnie umykają nam kwestie techniczne związane z mocowaniem". – zauważa Tadeusz Różański, specjalista ds. marketingu technicznego w fischerpolska. Zanim wybierzemy kołek, sprawdźmy przede wszystkim jego jakość i przeznaczenie.

Chociaż na co dzień są niezauważalne, to ich wpływ na nasze bezpieczeństwo trudno przecenić

Na co zwrócić uwagę, wybierając kołek rozporowy?

Kołki nylonowe i metalowe, kotwy do większych i mniejszych obciążeń, zaprawy hybrydowe, śruby, wkręty czy dyble – w ofercie producentów znajdziemy całą paletę różnego rodzaju mocowań. Najbardziej znane kołki rozporowe są tylko jedną z wielu możliwości. Ważne, żebyśmy zdali sobie sprawę, że nie każdy produkt poradzi sobie z dowolnym obciążeniem i podłożem. Wybierając się na zakupy, najpierw sprawdźmy cechy szczegółowe produktu. Nie wszystkie kołki z marketowych półek spełnią nasze oczekiwania.

– "Nie chcemy, by wiszące w kuchni szafki spadły na blat, a tak może się stać, jeśli wybierzemy produkt wykonany z materiału nienajlepszej jakości albo zastosujemy zbyt krótkie kołki i wkręty. Dlatego warto postawić na sprawdzony, markowy wyrób, który jest zgodny z obowiązującymi normami, i posiada odpowiednie certyfikaty bezpieczeństwa. Wszystkie ważne informacje znajdziemy na etykiecie produktu, a jeśli ich nie ma, poszukajmy innego". – mówi Tadeusz Różański.

Kolejną ważną sprawą jest sposób zastosowania samego produktu i jego szczegółowe przeznaczenie. Kołki uniwersalne co prawda nadają się do większości materiałów budowlanych, ale już np. styropian wymaga od nas użycia specjalistycznych kołków, tzw. ślimaków. Inne rozwiązanie stosuje się też w popularnych płytach gipsowo-kartonowych. Poza rodzajem podłoża upewnijmy się, że nośność i rozmiar mocowania jest odpowiedni dla mocowanego przedmiotu. Mniejsze obciążenie jest zalecane np. dla lampy, a zdecydowanie większe dla balustrady balkonowej. W tej kwestii nie powinniśmy polegać tylko na naszej intuicji, ale uważnie czytać etykiety.

Jak poprawnie wykonać bezpieczne mocowanie?

Z większością zamocowań bez większego trudu poradzimy sobie sami. Poza konkretnym mocowaniem (przykładowo: kołkiem ramowym) niezbędna okaże się wiertarka, śrubokręt i poziomica. Jeśli boimy się natrafić na zbrojenie w ścianie, posłużmy się wykrywaczem kabli albo detektorem przewodów. Pamiętajmy, że długość wkrętu dopasowujemy do grubości mocowanego przedmiotu i długości kołka. Otwór zawsze wiercimy na głębokość większą od długości zakotwienia, a następnie oczyszczamy go z pyłków powstałych w trakcie prac. Poprawi to jakość naszego mocowania. Kiedy zamocujemy już kołek w ścianie, upewnijmy się co do jego wytrzymałości.

– "Najprostszym sposobem na sprawdzenie jakości wykonanego mocowania, jest próba wyrwania go ze ściany. Jeśli trzyma się mocno i sztywno, to znak, że nie zagraża naszemu bezpieczeństwu. Cała konstrukcja powinna być sztywna, a tzw. łeb idealnie przylegać do ściany". – podkreśla Tadeusz Różański z fischerpolska.

To, czy nasz dom i znajdujące się w nim sprzęty będą bezpieczne, w dużej mierze zależy od tego, jakiej jakości wybierzemy mocowanie, i czy wykonamy je zgodnie z instrukcją. W obliczu ewentualnych konsekwencji po prostu nie opłaca się oszczędzać i chodzić na skróty.

źródło i zdjęcia: fischerpolska

Firma powiązana:

fischerpolska

Telefon 12 290 08 80
www.fischerpolska.pl
info@fischerpolska.pl

fischerpolska